Spektakularna kompromitacja marki W.Kruk przed samymi świętami

Spektakularna kompromitacja marki W.Kruk przed samymi świętami

Każdemu zdarzy się czasem złapać zbyt wiele srok za ogon. W.Kruk popłynął ostatnio w tej kwestii o jeden most za daleko. Dział marketingu tej marki najpierw zasłużył na miano #JanuszeMarketingu, a chwilę później stanął do rywalizacji o „Złotego Goebbelsa”. W czym rzecz? Firma wypuściła ostatnio „markę biżuteryjną” Picky Pica. Wszelkie podobieństwo do „blogu o tematyce jubilerskiej” Pica Pica jest przypadkowe. Podobieństwo identyfikacji wizualnej również. Fakt, że podobnie jak na blogu, marka zwraca się do klientów „Drogie Sroki”, to również olbrzymi zbieg okoliczności. W końcu „blog o tematyce jubilerskiej” i „firma biżuteryjna”, to określenia, które nie mają nawet jednego wspólnego członu. Kompletnie różne branże. A to zwracanie się per „Sroki”? No przecież „Kruk” i „Sroka” – jedno i drugie to ptak. Na pewno blog o tematyce jubilerskiej nie był inspiracją.

Czy to mógł być przypadek?

Mało prawdopodobne. Po pierwsze, wg wpisu na blogu Pica Pica, firma W.Kruk współpracowała nawet z jego autorami. Po drugie, jeśli dział marketingu z branży jubilerskiej nie zauważył przez trzy lata „bloga o tematyce jubilerskiej”, którego społeczność rozrosła się do przeszło trzynastu tysięcy, to mamy do czynienia z jeszcze większymi #JanuszamiMarketingu, niż mogłoby się wydawać. Podobieństwo jest tak duże, że autorki bloga od momentu launchu marki Picky Pica zaczęły być zalewane gratulacjami z powodu uruchomienia własnej linii biżuterii. Punktów wspólnych jest zbyt wiele.

Ponadto, wydaje się nawet, że firma W.Kruk przygotowywała się wcześniej na odpieranie zarzutów. Gdy tylko ich fanpage zaczął być zalewany komentarzami atakującymi ją z powodu zuchwałej postawy, każdy komentarz zawierający „pica pica” dostawał po chwili identyczną odpowiedź spersonalizowaną imiennie, o treści:

Antoni, Picky Pica jest marką biżuteryjną, a PICA PICA jest blogiem o tematyce jubilerskiej. Po więcej informacji zapraszamy na www.pickypica.com

Ponieważ wyglądało to, jak bot, zadałem wprost pytanie czy czasem nie przygotowywali się do odpierania takich zarzutów owego bota tworząc. Oto odpowiedź, którą otrzymałem:

w.kruk

Przypuszczalne skutki

Fuckup jest czasem dobrą drogą do sukcesu. Jeśli oczywiście dobrze się z tego wybrnie. Strategia marketingowa w stylu „nieważne jak mówią, ważne, żeby nie przekręcali nazwy” często (jak w przypadku Maspexu jakiś czas temu) działa. Cała afera generuje marce olbrzymi zasięg w mediach społecznościowych. Choć  teoretycznie „zbrodnia” jest mniej oburzająca niż drwienie z Powstania Warszawskiego, charakter branży, ceny produktów, grupa docelowa marki jest zupełnie inna. Biżuteria to nie energetyk Tiger… czy Black… czy który to właściwie drwił z powstańców? Nikt tego nie pamiętał, więc ostatecznie, stając przy regale na stacji benzynowej, wszyscy brali ten, który wyglądał bardziej znajomo (a więc ten, który niedawno był w każdym serwisie informacyjnym każdej stacji telewizyjnej i w każdej gazecie). Marka W.Kruk nie ma takiego bliźniaka. Nie sądzę, że jego klienci, a zwłaszcza klientki (bo Picky Pica skierowana jest do kobiet) mylą ją z Apartem.

Zadarcie z blogiem o tak dużej społeczności jest po prostu skrajną głupotą. Niestety nie da się tego nazwać inaczej. Znajduje się to nie tylko w najniższych kategoriach moralnych. Świadczy o totalnym braku profesjonalizmu, rozumienia rynku i o zwykłej głupocie. Marka oczywiście przetrwa, ale możliwe, że nic już nie będzie takie samo. Zakłamywanie rzeczywistości kopiowaniem tej samej wiadomości pod każdym komentarzem było drugim błędem. Na szczęście kilkanaście minut temu ktoś tam w końcu się ogarnął.

kruk

Trochę późno, ale jednak… Pytanie czy to wystarczy?

Jak wybrnąć z sytuacji?

Skoro przez trzy lata ludzie z W.Kruka nie zauważyli w internecie bloga Pica Pica, pewnie tym bardziej nie zauważą mojego wpisu. Jeśli jednak miałbym im dać radę, najlepiej zachować się po prostu podręcznikowo. Zrobić to, co w kryzysie robić po prostu należy. Dyrektor działu marketingu powinien zdjąć marynarkę, rozpiąć górny guzik koszuli, zdjąć krawat, delikatnie popsuć sobie fryzurę i nie pić kawy od rana, by wyglądać na zmęczonego. Następnie powinien stanąć przed kamerą i smutnym, zmęczonym głosem powiedzieć coś w tym stylu:

Szanowni Państwo,

zawiedliśmy. Przez wiele pokoleń biżuteria marki W.Kruk zdobiła Polaków. Jesteśmy firmą rodzinną, budowaną na wartościach, przekazywaną z ojca na syna. W naszej wieloletniej historii zmagaliśmy się z wieloma przeciwnościami. Wychodziliśmy z nich zwycięsko. Dzisiaj jednak straciliśmy czujność i w morderczej rynkowej walce o klientów daliśmy się zapędzić w kozi róg. Postawiliśmy na szali największą wartość naszej firmy – zaufanie klientów. Jest nam po prostu wstyd. Nie znajdujemy dla siebie usprawiedliwienia. Przepraszamy wszystkich, których ta sprawa w jakikolwiek sposób dotknęła, a w szczególności autorki bloga Pica Pica. Wiemy, że trudno będzie zatrzeć niesmak, który spowodowały u nich nasze działania. Wykorzystamy jednak całą naszą kreatywność do tego, by w maksymalnym stopniu im to wynagrodzić. Ostatnie godziny były dla nas bardzo trudne. Wyciągnęliśmy z nich jednoznaczne wnioski. Dołożymy wszelkich starań, by nic podobnego nie miało miejsca w przyszłości. Raz jeszcze przepraszamy.

Jeśli ktoś z firmy W.Kruk czyta tą wiadomość, znając Wasze zamiłowanie do funkcji „kopiuj/wklej’ informuję od razu, że nie mam nic przeciwko temu, byście nawet zerżnęli ten komunikat słowo w słowo. To prawdopodobnie jedyny sposób na to, żebyście wyszli z tej sprawy zwycięsko.

Każdemu zdarzają się potknięcia

Jest jednak zasadnicza różnica między potknięciem w finałowym biegu o medal olimpijski, a potknięciem podczas ucieczki z miejsca zbrodni. Zdecydowanie nie jest to sytuacja, w której ucieczka jest dobrym pomysłem (chociaż tyle, że nie zaczęli kasować negatywnych komentarzy). Przed firmą W.Kruk bardzo ważne wyzwanie. Czas pokaże jak do niego podejdą.

Ten post ma 7 komentarzy

  1. W.Kruk już nie jest firma rodzinną. Jest marka w portfelu dużej korporacji – Vistula Group. Te wartości, o których pan pisze w „oświadczeniu”, znikły w momencie przejęcia przez Vistule i pana Mazgaja.

    A co do współpracy Pica Pica z WK – nawet w momencie kiedy dziewczyny publikowały tego newsa, na ich blogu wisiał artykuł sponsorowany o kolekcji WK. Pewnie wg umowy nie mogły go zdjąć jeszcze.

    1. Z grubsza jest to racja, choć kwestia tego przejęcia ma jeszcze parę odcieni. Tak czy inaczej, chyba nie oczekuje Pani, że jakikolwiek, choćby kiepski marketer przyznałby to otwarcie w tego typu oświadczeniu.

  2. A co Pan sądzi o tym? :
    Cytat z komentarza użytkownika Hari Bo ( FB ) na profilu picapica :

    „Z reguły się nie wypowiadam, ale tym razem to zrobię.
    Poruszana jest tutaj kwestia oryginalności, kradzieży pomysłu, nazwy i plagiatu. A prowadzicie tego bloga o nazwie takiej samej, jak brand, który tworzyłam do 2014r. Właśnie Picapica i w 2011 r. wygrałam Art & Fashion Festival, warsztaty Fashion Jewellery właśnie jako Picapica, wiec w internecie to się raczej wtedy wyświetlało pod tym hasłem.
    Oczywiście mogłyście o tym nie wiedzieć, chociaż ciężko mi uwierzyć, że ktoś przed rozpoczęciem biznesu nie robi researchu w branży…
    Co do plagiatu samego KRUKA to wszyscy wiemy, że pica to po łacinie sroka, a zwierze to nieodparcie kojarzy się z biżuterią…Cóż jeżeli nie opatentowałyście sobie slowa pica tak jak Yves Klein opatentował sobie swój kolor, to raczej ciężko tu mówić o plagiacie.
    Tym bardziej, że subbrand Kruka nazywa sie picky pica i zawiera srokę w logo, wiec już prędzej przypomina to co ja robiłam niż Wasz trójkącik (diament?) czy co to tam jest. Oni też produkują biżuterie, a nie piszą bloga, dlatego tym bardziej trudno tu mówić o jakiejkolwiek kradzieży czegokolwiek.
    Tym niemniej życzę powodzenia w robieniu medialnego szumu i pozdrawiam. ”

    Ponadto Kilka firm które przesłały do PICAPICA biżuterię wyłącznie do sesji piszą że nie otrzymały jej zwrotu …. to też świadczy o czymś …

    Czy przypadkiem nie chodziło im o wypromowanie się na marce KRUK ?

    1. Zamierzam napisać cd. artykułu i odnieść się również do tego argumentu z cytowanego posta, bo już na niego gdzieś trafiłem. Podlinkuję go tutaj, jak już to zrobię. Jeśli chodzi o zarzut związany z biżuterią, to byłbym bardzo ostrożny. Jeśli osoby, które to sugerują nie mogą podeprzeć swoich zarzutów wyrokiem sądowym, to same podlegają odpowiedzialności karnej za takie oskarżenia. Średnio wiarygodne moim zdaniem, ale to kwestia subiektywna. Czy chodziło o wypromowanie się na marce Kruk? Myślę, że jedna i druga marka zyskała na rozgłosie. Były też oskarżenia o ustawkę. Czy marka Kruk zyska w słupkach sprzedaży? Czas pokaże. Jak na razie idą ostro po bandzie i generalnie każdy ich kolejny ruch jest przeciwieństwem tego co zrobiłby w miarę wyszkolony PRowiec. Wiele firm wplątywało się w podobne kryzysy, ale wcześniej wciskały hamulec ręczny. Albo zaskoczą nas czymś zupełnie nieprzewidywalnym, albo skompromitują się bardziej niż jakakolwiek firma kiedykolwiek wcześniej. W obu przypadkach ten przypadek będzie wałkowany na konferencjach PRowych i marketingowych przez najbliższe 2-3 lata.

Dodaj komentarz

Close Menu