Ciąg dalszy sprawy W.Kruka: bezduszne korpo czy ofiara prowokacji?

Ciąg dalszy sprawy W.Kruka: bezduszne korpo czy ofiara prowokacji?

Pod koniec zeszłego tygodnia napisałem artykuł o kompromitacji marki W.Kruk. Jego zasięg przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Był wielokrotnie przytaczany i linkowany przez wielu ludzi. W głównej mierze jest to zasługa znanego szerzej w branży marketingowej, szkoleniowca, blogera, psychologa – Piotra Buckiego. Choć negatywne głosy zdecydowanie przeważają, pojawiło się parę argumentów w obronie marki. W różnych dyskusjach, w tym wiadomościach prywatnych, dostałem w związku z nimi wiele pytań. Uznałem, że warto parę kwestii dopowiedzieć.

Czy marketing Kruka rzeczywiście popełnił błąd?

Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest nieoczywista, ale jest wprost przeciwnie. Kryzys PRowy nie jest rzeczą subiektywną. Nie ma żadnego znaczenia ani to czy postąpiliśmy zgodnie z prawem, ani to czy mieliśmy rację. Kryzys albo wybucha, albo nie. Możemy się w niego wpędzić nawet najszlachetniejszym działaniem prowadzonym zgodnie z literą prawa. Doświadczeni PRowcy, mający szerszą świadomość funkcjonowania różnych mechanizmów społecznych i psychologicznych, potrafią je przewidywać. To trochę jak chodzenie po polu minowym. Czasem wystarczy jeden fałszywy ruch. Można się spierać o to czy W.Kruk cokolwiek zrobił źle, czy nie. Rzeczywistość jest jednak taka, że swoimi działaniami doprowadzili do kryzysu wizerunkowego i kropka.

Czy dziewczyny z Pica Pica również popełniły plagiat?

Taki zarzut wysnuła dziewczyna, która już w roku 2011 miała stworzyć podobny koncept i nawet dostać za niego nagrodę. Bardzo trudno znaleźć jakiekolwiek informacje na ten temat i nawet jeśli jest to prawda (w co nie mam powodu wątpić), jest to zupełnie inna sprawa. Pytanie do autorki komentarza: czy w momencie, gdy blog Pica Pica się rozkręcił, dostawała setki wiadomości z gratulacjami rozwinięcia swojej marki? Czy ktokolwiek to skleił? Niemal każdy pomysł jaki się pojawia, gdzieś już padł. Po pierwsze jednak, zupełnie inną kwestią jest niedostrzeżenie branżowego bloga z dużą społecznością przez korpo z tej branży, a czym innym przeoczenie jakiegoś konceptu, z którego nic nie wyszło, przez dziewczyny zakładające bloga. Pod każdym względem jest to zupełnie inna skala, inne możliwości itd. Porównanie zupełnie od czapy. Po drugie, nawet jeśli dziewczyny zerżnęły to świadomie, to w praktyce wygrzebały na śmietniku pomysł, który nie wypalił. W.Kruk świadomie zerżnął koncept, który wciąż jest aktywny, z którym współpracował.

plagiat

A może to nie jest plagiat?

Wiele osób sugeruje, że koncepcje wcale nie są takie podobne lub że skojarzenia, na których zbudowały są oczywiste, bo „pica”, to po łacinie „sroka”. W jednym z artykułów widziałem nawet zestawienie samych logotypów. Bez całej kolorystyki czy jakichkolwiek innych integralnych elementów identyfikacji wizualnej. Być może w niektórych przypadkach intencje takich porównań były dobre, ale każdy marketer wie, że identyfikacja wizualna, to nie tylko logotyp. Fakt, że czytelniczki bloga masowo dały się nabrać jest jedynym i w pełni wystarczającym argumentem za tym, że „inspiracja” była zbyt daleko posunięta.

Blogerki nie zastrzegły swojego konceptu

Kilka razy spotkałem się z podnoszeniem kwestii prawnych. Nie jestem tu ekspertem, ale nie muszę nim być. W mojej ocenie aspekt prawny jest tu najmniej istotny. Niezależnie przed jakim sądem W.Kruk wygra z Pica Pica, żaden wyrok nie zmieni znacząco tego jak konsumenci będą odbierać sprawę. Niesmak pozostanie. Koszty procesów, jakichś zadośćuczynień, odszkodowań, to „frytki” w takich sytuacjach. Wspomniany w poprzednim artykule Maspex, po swojej wpadce wpłacił 500 tys. zł. Związkowi Kombatantów. Piękny gest. Jednocześnie najtaniej kupiony czas antenowy w historii polskiej telewizji. Poza tym liczy się przyzwoitość. Chyba nikt nie łudzi się, że wyroki sądowe w każdym przypadku idą z nią w parze. Jedyna rzecz, jaka ostatecznie będzie się liczyć, to ogólne wrażenie konsumentów. Większość w krótkim czasie zapomni o sprawie. Pytanie jednak czy W.Kruk wygra przedświąteczną wojnę o klienta, czy poniesie sromotną porażkę.

Prawdziwe sroki

Z jednej z dyskusji (lub z jednego z artykułów – nie pamiętam) dowiedziałem się, że określenie „sroki” wzięło się od tego, że niby sroki podkradają błyskotki. Do określania takim mianem kobiet lubiących błyskotki miały inspirować „sroki-złodziejki”. Dobrze dla firmy W.Kruk, że to nie rozeszło się szerzej. O ile tworząc społeczność wokół bloga, który ostatecznie biżuterii nie sprzedaje, wszystko można „zepchnąć” na kwestię konwencji, zwłaszcza gdy autorki „mają twarz” i same siebie również nazywają srokami, o tyle zwracanie się do klientek kupujących od nas biżuterię, zostawiających u nas swoje pieniądze, określeniem w jakikolwiek sposób kojarzonym z kradzieżą jest kolejną formą PRowej amatorszczyzny. Firma ma szczęście, że nikt nie drążył tematu.

Treść tego nagłówka wziął się jednak z jeszcze innej kwestii. W internecie można spotkać się z zarzutami „pracowników innych firm jubilerskich”, którzy twierdzą, że firmy te pożyczały dziewczynom z Pica Pica biżuterię do sesji zdjęciowych i nie otrzymywały jej z powrotem. Jeśli stoją za tym opłaceni trolle firmy W.Kruk, to jest to najbardziej obrzydliwa rzecz ze wszystkich jakich ta firma się dopuściła. Jeśli jednak jest to prawda, chętnie zobaczyłbym jakiekolwiek dowody. Jak wspominałem, nie jestem ekspertem w dziedzinie prawa, ale z tego co wiem, formowanie takich zarzutów bez dowodów, otwiera dziewczynom z Pica Pica drogę do obrony swojego dobrego imienia przed sądem.

A może ustawka?

W całej sprawie nie zabrakło też podejrzeń o ustawkę. Nie będę się wypowiadał. Wydaje mi się, że ostatecznie blog Pica Pica całkiem sporo zyskał. Przykładem rekordowy skok ilości fanów na Facebooku. Jak dotąd trudno jednak ocenić czy robienie takiej ustawki miało sens dla Kruka. Być może zobaczymy wyniki sprzedaży za jakiś czas. Jak na razie można powiedzieć jedno – każdy ich krok jest podręcznikowym błędem PRowym. Pytanie czy brną tak bardzo, ponieważ nie wiedzą jak się w to gra czy może mają jakiegoś asa w rękawie, którym totalnie odwrócą losy rozgrywki i zgarną całą pulę przed świętami. W jednym i drugim przypadku będą tematem wielu marketingowych i PRowych konferencji przez najbliższe dwa lata.

Dodaj komentarz

Close Menu